Inscenizując "Nie-Boską Komedię" Grzegorzewski po raz kolejny wypowiedział się w imieniu stale malejącej grupy zwanej niegdyś inteligencją. Pokazał ludzi niedoskonałych, osaczonych przez doskonałą, perfekcyjną wręcz głupotę. Ludzi ułomnych, pełnych wątpliwości i rozterek, w morzu pozbawionych skrupułów ludzi sukcesu.
Gdzie umieścić akcję "Nie-Boskiej Komedii" tak, by nie pozostawić złudzeń co do rewolucyjnych możliwości odmiany świata? W Paryżu? Wymaga pewnie kolejnej rewolucji, by uwiarygodnić poprzednią. Ja Kubie, gdzie Fidel Castro realizuje ideę ewolucji permanentnej? Walka o przetrwa-lie nie jest rewolucją. A może w Moskwie? Dopiero by się obraziła. Gdzie umieścić Okopy św. Trójcy i kto w istocie powinien ich bronić? Jerzy Grzegorzewski przenosi akcję, "Nie-Boskiej Komedii" do Wenecji, czerpiąc inspirację z niedokończonego poematu "Pierwsza część Nie-Boskiej Komedii". I to jest dziś umiejscowienie dla tego tekstu doskonałe. Oświetla go z zupełnie innej strony, a jednocześnie odkrywa nowy aspekt miasta, o którym, zdawałoby się powiedziano już wszystko. Zacznijmy od Wenecji, pełnej owdowiałych pałaców, zadeptywanej przez tłumy zdemokratyzowanych turystów. Jakże żałosny przedstawia widok cała wystawiona na sprzedaż, na żer. Choć nie zburzona, c