Kiedy przychodzi do sporządzenia rocznicowego remanentu, lamentuje się zupełnie niesłusznie nad przemijalnością teatru, a nie bierze się pod uwagę, że dla książki trwałość może okazać się jej przekleństwem. Słowo pisane Zygmunta Hübnera musi się więc ciągle mierzyć ze zmieniającym się światem, z nowymi kontekstami, z młodymi czytelnikami i z coraz to nowymi książkami o teatrze. Uprawnione jest zatem pytanie, z jakim skutkiem mierzy się z tym wszystkim i co z tej konfrontacji wynika. Odpowiedzi udzielił nieoczekiwanie sam autor, który przygotowując pod koniec lat siedemdziesiątych do druku tom dawnych felietonów, zauważył, że niektóre z nich nawet po kilkunastu latach "nie zdążyły doszczętnie zwietrzeć". Przy czym, jak stwierdził, nie jest to zasługa piszącego, lecz opisywanej rzeczywistości, która okazuje się bardziej nieruchawa, niż nam się wydaje. Czytając felietony Zygmunta Hübnera zebrane w tomach "Przepraszam, nic nowego" i
Tytuł oryginalny
Książki Zygmunta Hübnera
Źródło:
Materiał nadesłany
Teatr nr 5