EN

17.09.2007 Wersja do druku

Peer Gynt jest także w nas

"Peer Gynt" w reż. Ireneusza Janiszewskiego w Teatrze Polskim w Szczecinie. Pisze Mikołaj Radomski w Gazecie Wyborczej - Szczecin.

Ten spektakl to ring, na którym główny bohater ibsenowskiego dramatu zadaje ciosy sam sobie. I choć kreaturą jest odrażającą, każdy w jego postaci odnajdzie kawałek siebie. Tytułowy Peer nie wzbudza sympatii. Raczej obrzydzenie i litość. Jest obsceniczny, wyrachowany, opętany namiętnościami. Pije, zdradza, kłamie, wdaje się w bójki, nie szanuje matki. Śpi w tym, w czym chodził cały dzień. Za nic ma zasady i normy, mówi, że "ojczyznę wybiera sobie sam". A jednak w postaci świetnie stworzonej przez Sławomira Kołakowskiego jest coś, co każe mu kibicować, mieć nadzieję, że bohater zmieni się i przyniesie ukojenie starej matce. Dramat Ibsena przedstawia wędrówkę Peera, który w każdej sytuacji chce być sobą. Poznajemy go jako dorosłego mężczyznę, który wskutek swojej niedojrzałości musi uciekać. Rozpoczyna życie na nowo, ale nie zmienia się. Pozostaje zapatrzony w swoje "ja", którego nie potrafi okiełznać. Życie Peera, które on uw

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Peer Gynt jest także w nas

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Szczecin nr 217

Autor:

Mikołaj Radomski

Data:

17.09.2007

Realizacje repertuarowe