EN

15.11.1956 Wersja do druku

O mały włos

Oglądałem z wielkim zainteresowaniem trudną, intelektualną, pełną przenośni i aluzji sztukę znakomitego pisarza amerykańskiego. Powinna ona zresztą nosić tytuł "O mały włos". Wydaje mi się, że znacznie lepiej oddaje to jej angielską nazwę "The skinn of our teeth". Bo właśnie o mały włos ludzkość unika w niej strasznego losu, unika katastrofy i zagłady. Autor przypomina nam w lekkiej formie dowcipnej opowieści, jakie to groźne niebezpieczeństwa tuż tuż miały pochłonąć ludzkość. Operuje przy tym swobodnie różnymi epokami i postaciami bądź legendarnymi, bądź historycznymi. Są więc w sztuce Wildera greckie Muzy i starotestamentowy Mojżesz (występujący pod imieniem Sędziego), jest Homer i Noe, są mamuty, dinozaurusy i lodowce, wróżka, kongresmeni i uchodźcy. Jest też oczywiście uosobienie kobiecości - Sabina, uwodząca w różnych epokach i w różnych kostiumach (począwszy od współczesnego, kończąc na kąpielowym) żądnych uży

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

O mały włos

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

ROMAN SZYDŁOWSKI

Data:

15.11.1956

Realizacje repertuarowe