EN

1.03.1964 Wersja do druku

MROŻEK PRZECIW MROŻKOWI

Byłem zawsze gorącym zwolennikiem dramatopisarstwa, które zawdzięczamy Sławomirowi Mrożkowi. Za­chwycałem się "Męczeń­stwem Piotra Oheya",tak świetnie wystawionym przez krakowską "Groteskę". Wie­le interesujących wartości dostrzegałem w "Indyku", w jego wersji ukazanej na ma­łej scenie Teatru Dra­matycznego (sala prób), w reżyserii Zbigniewa Bogdań­skiego. Stwierdziłem, że w wielu różnych ujęciach (pol­skich i zagranicznych) spraw­dziły się znakomite jedno­aktówki: "Na pełnym mo­rzu", "Zabawa", "Czarowna noc". Dlatego właśnie była dla mnie (i nie tylko dla mnie) niemiłą niespodzianką ostatnia sztuka Sławomira Mrożka: "Śmierć poruczni­ka". Gdzież się podział żywioło­wy dowcip autora "Słonia", "Indyka" i "Deszczu"? Jego zdolność dostrzegania zjawisk z nowej strony, w sposób nieoczekiwany? Intelektualna przenikliwość? Gdzie się ulotniły owe fantastyczne po­mysły, które dają teatrowi Mrożka cechy samodzielnoś­ci i nietu

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Stolica nr 9

Autor:

Wojciech Natanson

Data:

01.03.1964

Realizacje repertuarowe