EN

8.03.1964 Wersja do druku

MICKIEWICZ CZY... MROŻEK?

W związku z dyskusją za­początkowana artykułami Teofila Sygi i Ludwika Hie­ronima Morstina zamiesz­czamy kolejna wypowiedź pióra świetnego pisarza - Stanisława Strumph Wojtkie­wicza. Postawione w tytule pytanie wcale nie jest takie zabawne, jakby się wydawało. Powinno by właściwie brzmieć "Mickiewicz czy Mrożkowie?", jest ich bowiem przynajmniej....nastu". Są bezceremonialni i zgrani w bawiącej publiczność żonglerce słownej. Popisują się nonsensem, bezideowością,szarganiem t.zw. autorytetów. Spełniają swoją marginesową rolę nieraz bardzo dowcipnie. Przecież tak zwany "wygłupiantus" bywa potrzebny, odpręża i daje wypoczynek od spraw, które dzieją się na serio. Zdarza się jednak prze­branie miary. Niekiedy odnosi się wrażenie, że nie są to sporadyczne gafy, ale metoda. Wtedy wy­pada i nam zająć się sym­patycznymi skądinąd wykpisami, aspirującymi do popularności (czyli do oddziaływania na kulturę masową) opartej na paszkwilanctwi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Stolica nr 10

Autor:

Stanisław Strumph Wojtkiewicz

Data:

08.03.1964

Realizacje repertuarowe