EN

3.12.2001 Wersja do druku

Jak glisty nie-ludzkie

"Pasożyty" Mariusa von Mayen­burga w reżyserii Anny {#os#4013}Augusty­nowicz{/#} to kolejna próba zmierze­nia się ze współczesną dramatur­gią na deskach Teatru Polskiego. Noszę w sobie ten spektakl jak obojętne ciało obce. Jest taki dowcip o dwóch rybkach, które się strasznie kłócą. Aż woda bulgocze, mulisty piasek się burzy, a wodorosty falują. W kulminacyjnym momencie awantury jedna z nich wykrzykuje: a jeśli Boga nie ma, to kto zmienia wodę w akwarium?! W akwarium (terrarium?) na scenie Malarni Teatru Polskiego nikt nie zmienia ani wody, ani ziemi, ani po­wietrza. Bohaterowie "Pasożytów" wciąż powtarzają, że im śmierdzi. Śmierdzą so­bie nawzajem. Mówi się o filmach Ingmara Bergmana, że to filmy przyrodnicze o ludziach. Doprawdy nie wiem, jak w tym kontekście nazwać przedstawienie Anny Augustynowicz. Po­szłam do teatru, a mia­łam wrażenie, że je­stem w zoo. Zoo, w którym wykonuje się eksperymenty na ży­wych organizmach. Kiedyś

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak glisty nie-ludzkie

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza-Poznań nr 282

Autor:

Ewa Obrębowska-Piasecka

Data:

03.12.2001

Realizacje repertuarowe