powiększwersja do drukupoleć znajomemu

WSPOMNIENIE: Halina Czengery (15.05.1919 - 04.12.1981)

Przez długie lata była aktorką Teatru Polskiego w Warszawie. Byłą pierwszą żoną Czesława Wołłejki, matką dwóch wspaniałych córek, Joli i Magdy Wołłejko. Obie odziedziczyły talent po rodzicach, poszły w ich ślady, odnosząc sukcesy.

Urodziła się w Leningradzie. Uczyła się tańca w Szkole Baletowej w Rydze, ale nie została tancerką. Jej przeznaczeniem był teatr. W roku 1939 ukończyła Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej w Warszawie.

Wojna zaskoczyła ją w Grodnie. W latach 1940-41 grała w Teatrze Polskim Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, gdzie Jej ojciec Władysław Czengery był dyrektorem. Z Grodna pojechała do Białegostoku do Teatru Miejskiego, którego dyrektorem został Aleksander Węgierko, zbiegły z Warszawy przed Niemcami znakomity aktor Teatru Polskiego.

Grała Melę w "Moralności pani Dulskiej" Zapolskiej i Klarę w "Zemście" Fredry. Z teatrem tym jeździła na występy do Brześcia i Mińska.

Na pewien czas opuściła teatr i pracowała jako kelnerka w restauracji. Kiedy Sowieci wkroczyli do Lublina, wraz z oddziałami Wojska Polskiego i Teatrem Wojska Polskiego, którym kierował Władysław Krasnowiecki, została aktorką tego teatru.

Z chwilą zakończenia wojny wraz z całym zespołem przeniosła się do Łodzi. Grała tam Zosię w "Weselu" Wyspiańskiego w reżyserii Jacka Woszczerowicza, Księżniczkę w sztuce Żeromskiego "Uciekła mi przepióreczka" w reżyserii Gustawy Błońskiej, Adę w "Lekkomyślnej siostrze" Perzyńskiego i Fanny w "Mariuszu " Pagnola w reżyserii i z udziałem wielkiego Aleksandra Zelwerowicza.

W sezonie 1946-47 wraz z mężem Czesławem Wołłejką występowała w Teatrze Polskim w Poznaniu. Jej role na poznańskiej scenie to Maria w "Rewizorze" Gogola i Małgorzata w "Wiele hałasu o nic" Szekspira w reżyserii Karola Borowskiego.

Z Poznania przyjechała do Warszawy, zaangażowana przez dyr. Arnolda Szyfmana do Teatru Polskiego, aby zagrać Stelkę w "Fantazym" Słowackiego, na zmianę z Zofią Mrozowską. W latach 50. ja także byłem w tym zespole. Tam zaczęła się nasza znajomość, która z czasem zmieniła się w przyjaźń.

Z Haliną Czengery i Czesławem Wołłejką zagraliśmy w pierwszej inscenizacji Molierowskiego "Don Juana " w reżyserii Bohdana Korzeniewskiego. Halina - Małgośkę, Czesiek - Don Juana, a ja Pioterka. "Don Juana" graliśmy tylko 19 razy. Molier okazał się niebezpieczny. Partia uznała, że zawiera fałszywe przesłanie ideologiczne.

Kolejne role Haliny to między innymi chińska dziewczyna w "Tai Yung budzi się" Wollfa, w reżyserii Leona Schillera, Sofrone w "Obronie Ksantypy" Morstina, Służącą w sztuce Garcii Lorci "Dom Bernardy Alba" i Dyzię Wyleżyńską w "Weselu pana Balzaka" Iwaszkiewicza.

Jej aktorstwo delikatne i subtelne, bogate wewnętrznie zachwycało ówczesną publiczność, która w teatrze szukała przeżyć duchowych, a nie tylko rozrywki, jak to ma miejsce dzisiaj. Zbierała pochlebne recenzje krytyków, cieszyła się sympatią publiczności.

W roku 1952 przeniosła się do Erwina Axera, do Teatru Współczesnego. Grała tam szereg interesujących ról. Zapamiętałem ją jako Szwaczkę w "Ich czworo" Zapolskiej i Adę Solską w "Pensji pani Latter". W Teatrze Narodowym, bo w tym okresie Axer był także dyrektorem tego teatru, zagrała Mrs. Antrobus w sztuce Thorntona Wildera "Niewiele brakowało". Po kilku latach wróciła do Teatru Polskiego. Grała tam aż do przejścia na emeryturę. Jej ważniejsze role to Siostra Ludwika w "Port Royal" Montherlanda, Pamela w "Rewolwerze" Fredry, Katarzyna w "Harfie traw" Trumana Capote?a i Dziewczyna w "Na szkle malowane" Ernesta Brylla. Długi czas współpracowała z Teatrem Ochota Haliny i Jana Machulskich. Ostatni raz zagrała u nich w roku 1981 Nianię w "Antygonie" Anouihla.

Była bardzo dobrą aktorką. Teatr miała we krwi. Delikatną, subtelną i wrażliwą. Taka też była w życiu prywatnym. Kochała zawód, który uprawiała, dom, męża i swoje córki. Potrafiła te uczucia dzielić równomiernie, nie krzywdząc nikogo. Bardzo przeżyła rozstanie z mężem. Pociechą w tych trudnych dla niej chwilach były jej ukochane córki. Darzyły ją miłością i pozostały przy niej do końca życia.