EN

2.02.2007 Wersja do druku

Dramaty z życia wzięte

- Życie, kariera, to jakiś układ gwiazd, przypadek - dzisiaj jest, jutro nie ma... Najważniejsze, żeby człowiek był zadowolony z siebie. Czeka mnie jeszcze wiele pracy nad sobą, ale mam takie momenty, gdy jestem z siebie dumny. Najbardziej jestem dumny z tego, że nie kłamię w tym, co piszę - mówi Wasilij Sigariew w rozmowie z Jerzm Szerszunowiczem.

Kurier Poranny: Sześć lat temu nikt o Tobie nie słyszał. Dzisiaj, w wieku trzydziestu lat, jesteś jednym z najpopularniejszych rosyjskich dramaturgów. Jak Ci się to udało? Wasilij Sigariew: Studiowałem na trzecim roku pedagogiki. Pewnego dnia na tablicy ogłoszeń zobaczyłem informację o zapisach na studia literackie w innym mieście. Pojechałem. Przypadkiem trafiłem na zajęcia z dramaturgii. Jako pracę domową kazali napisać sztukę. To napisałem. Zaraz potem tę sztukę wystawili. Poszedłem na premierę. To była moja pierwsza w życiu wizyta w teatrze. Popatrzyłem... O mamo! To było okropne! Poczułem, że mam dosyć bycia dramaturgiem. Ale potem moje teksty zaczęli robić lepsi reżyserzy i jakoś to poszło. Pisałeś wcześniej wiersze, jakieś opowiadania, może pamiętniki... - Pisałem głównie prozę. Chciałem pisać wiersze, ale nie wyszło, były straszne. A prozy cała skrzynka się nazbierała. Mam ją do tej pory, leży. Niczego nie wydałe

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dramaty z życia wzięte

Źródło:

Materiał nadesłany

Kurier Poranny online

Autor:

Jerzy Szerszunowicz

Data:

02.02.2007

Realizacje repertuarowe