EN

15.03.1990 Wersja do druku

Apokalipsa się powtarza

Ostatnia premiera Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu jest kuracją wstrząsową. Połączenie w jeden "Wieczór polski" dwóch wizji końca świata, dwóch obrazów apokalipsy - to ewenement nie mający jak dotąd scenicznych tradycji. Już sam pomysł wystawienia razem "Nieboskiej komedii" Zygmunta Krasińskiego i "Małej apokalipsy" Tadeusza Konwickiego budzić musi zdumienie i zwyczajną ludzką ciekawość, prowokować do pytań: jak to się złoży?, co z tego wyniknie? Polski romantyzm wypracował ongiś jaskrawą wizję tragedii narodu. Rozpatrując w tym nurcie "Nieboską" można zatem powiedzieć, że jest ona dramatem rewolucji niedojrzałej, sprawiedliwej być może w wymiarze dziejowym, ale zdegenerowanej już w zarodku, bo usprawiedliwiającej rzeź demagogią. Historiozofia Krasińskiego - jakkolwiek by ją interpretować - jest zawsze heroiczna. To awers monety. A rewers? W "Małej apokalipsie" Konwickiego na naszych oczach rozsypuje się - dosłownie - świat. Ko�

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Apokalipsa się powtarza

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Pomorska nr 63

Autor:

Jadwiga Oleradzka

Data:

15.03.1990

Realizacje repertuarowe