EN

1.06.1973 Wersja do druku

A muzyczka tirli tirli

Ten żartobliwy tytuł żadną miarą nie ma określać, że problem jest błahy lub że ja osobiście mam do niego stosunek niepoważny. Przeciwnie: korzę się przed jego potęgą. Związki teatru dramatycznego (o niego tu chodzi) z muzyką są odwieczne. Już u starożytnych Greków... No, mniejsza z tym. Zresztą opera poszła swoją drogą, a dramat swoją. Teatr Wielki Opery i Baletu sąsiaduje bezpośrednio z Teatrem Narodowym tylko w sensie budowlanym. Współczesne związki teatru dramatycznego z muzyką są jednak bliskie i różnorodne. Zdawało się: opera i operetka zastygły w szablonie jak w bursztynie mucha. Operetka, to fakt, stała się najbardziej sztywnym gatunkiem sztuki, skisła wśród swoich hrabiów i miłości szejka, ale opera bywa rozmaita i już nie można twierdzić, że ignoruje sztukę dramatyczną. Przykładem Komische Oper Felsensteina w Berlinie, która tak znakomicie przyswoiła sobie realizm dramatu teatralnego. U nas, w domu, mamy Warszawską Ope

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

A muzyczka tirli tirli

Źródło:

Materiał nadesłany

Perspektywy Nr 22

Autor:

JASZCZ

Data:

01.06.1973

Realizacje repertuarowe