EN

29.02.1964 Wersja do druku

Śmiech i chłosta

Niech będę i ja raz figlar­ny. Niech w jednej recenzji, jak w jednym domu, staną obok siebie Bałucki i Gorki. Pierwszy z "Grubymi ryba­mi" na małej scenie Naro­dowego, drugi z "Letnikami" w Dramatycznym. Choć to jawna herezja tak obu łą­czyć, czy nawet stawiać obok siebie. Mają z sobą tyle wspólnego, co ów przysłowio­wy Rzym i Krym. Pierwszy - jeśli już wychwytywać ja­kieś różnice - chłostał miesz­czaństwo takim sobie, jak to Boy powiadał, biczykiem dla dzieci, a drugi - bił co naj­mniej orczykiem, żeby już pozostać przy takich gospo­darskich porównaniach. O drugim mówiono z szacun­kiem już za życia, Czechow widział w Gorkim swego na­stępcę, o pierwszym zaś po­wiadano pogardliwie: "Ba­łucki co pisał stućki". E, a tymi "stućkami" to się najmniej sprawdziło. Oby nam dobre muzy zechciały tylko zsy­łać takie "stućki", jak owe "Grubo ryby". Toż to dziś cu­deńko. Najprawdziwsze z naj­prawdziwszych. Zręcznym maj­strem był t

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Trybuna Mazowiecka nr 51

Autor:

Jeremi Czuliński

Data:

29.02.1964

Realizacje repertuarowe